Jak to było... Sezon 2023/24 w skrócie...

Sezon ogórkowy w pełni, piłkarze odpoczywają na zasłużonych urlopach, działacze dopinają kolejne transfery a kibice czekają na start przygotowań do sezonu 2024/25. Zanim to nastąpi zapraszamy do przypomnienia sobie jak przebiegała runda rewanżowa zakończonego przed niespełna trzema tygodniami sezonu - dziś przypominamy jak wyglądało pierwsze półrocze 2024 roku w wykonaniu piłkarzy Staru Starachowice.

Szóste miejsce na finiszu rundy jesiennej, z niewielką stratą do czołowej trójki grupy IV trzecioligowych rozgrywek dawało starachowickim kibicom powody do optymizmu przed rundą wiosenną sezonu 2023/24. Do rundy wiosennej piłkarze Staru przystąpili po dość intensywnym okresie przygotowawczym. W ciągu nieco ponad półtora miesiąca rozegrali oni aż 10 meczów - poza świętokrzyskimi czwartoligowcami w postaci Klimontowianki Klimontów i Neptuna Końskie, które sprawdziły formę zielono-czarnych u progu sezonu - grając z pretendentami do awansu czy to do I ligi (jak w przypadku Stali Stalowa Wola), czy to do awansu do II ligi (bełchatowski GKS) czy jeszcze nie tak dawno bijącą się o powrot do Ekstraklasy Termaliką Nieciecza


Wyniki tych spotkań nie zawsze były zgodne z oczekiwaniami kibiców ale prawdziwą weryfikacją dla zespołu trenera Tadeusza Krawca miała być grą o punkty. Sam szkoleniowiec zielono-czarnych tuż przed startem rozgrywek mówił o walce o jak najwyższe miejsce, więc punkty należało kolekcjonować już od wznowienia rozgrywek. 

O te jednak wcale nie było łatwo. Jako pierwsi ze Starem zmierzyli się ich sierpniowi pogromcy czyli Świdniczanka Świdnik. Na trudnym, mocno piaszczystym boisku w Ożarowie oba zespoły stoczyły wyrównany bój, przypominający jesienną potyczkę przy ulicy Turystycznej 2 w Świdniku. Również i w tym przypadku to gospodarze cieszyli się ze zwycięstwa a autorem gola był rewelacyjny w roli jokera Przemysław Śliwiński. Świdnia w końcówce mogła jeszcze wyrównać ale Paweł Lipiec w popisał się refleksem broniąc strzał Michała Palucha z najbliższej odległości i to zielono-czarni mogli cieszyć się z pierwszego w tym roku kompletu punktów. 

Sposób na pokonanie Pawła Lipca znalazł dopiero tydzień później Kosei Iwao, choć Japończykowi trafić do siatki Staru udało się dopiero z rzutu karnego. Zielono-czarni, mimo usilnych prób, nie zdołali trafić do bramki Siarki Tarnobrzeg i to rozpoczynający pościg za czołową dwójką zespół Dariusza Kantora wygrał 1:0. 

Tydzień później piłkarze Staru w Ożarowie podejmowali Czarnych Połaniec. Jesienne spotkanie obu zespołów zakończyło się remisem, tutaj remis nikogo nie satysfakcjonował. Mecz dużo lepiej ułożył się jednak dla zielono-czarnych - po dwóch kwadransach wynik otworzył Adrian Szynka a w drugiej połowie zielono-czarni wypunktowali rywala niczym rasowy pięściarz. Po raz kolejny po wejściu z ławki do siatki trafił Przemysław Śliwiński a w ostatnich minutach do bramki Czarnych trafili jeszcze Piotr Stefański i Michał Wcisło

Mimo tak dobrego wyniku boisko z grymasem bólu opuszczał strzelec ostatniego gola Michał Wcisło - w akcji bramkowej niefortunnie doznał kontuzji (jak się później miało okazać) wyłączającej go z gry do końca sezonu. 

A kolejnym przystankiem dla Staru była Sieniawa. Dla miejscowego Sokoła, wiosną przeplatającego porażki zwycięstwami, był to ważny mecz jeżeli liczył on na odrobienie kilkupunktowej straty do bezpiecznych miejsc. W przeciwieństwie do jesiennego spotkania obu drużyn (Star wygrał wtedy 6:0) nie oglądaliśmy takiej kanonady a jedyne trafienie zanotował Adrian Szynka, pewnie wykorzystując po przerwie rzut karny. 

Wyprawa do Sieniawy była jedną z dwóch kolejnych wyjazdowych potyczek jakie stoczyć mieli na Podkarpaciu piłkarze Staru. Druga z nich przypadła na Wielką Sobotę, choć ta Wielka mogła być tylko dla jednego z dwóch rywalizujących na stadionie w Krośnie zespołów. Star po fantastycznym golu Dawida Kośmidra zdobytym z ponad 25 metrów oraz strzale niezawodzącego z jedenastek Adriana Szynki pokonał 2:0 szorujące po dnie ligowej tabeli Karpaty. Triumf w Krośnie pozwolił Starowi wskoczyć na trzecie miejsce, kosztem rozbitej na wiosnę Avii Świdnik

Krótka przerwa świąteczna nie wybiła starachowiczan z rytmu. W Nowinach wznowili rozgrywki pucharowe pokonując 3:1 miejscowy GKS Nowiny, już do przerwy prowadząc 3:0 po golach Mateusza Jagiełły, Konrada Handzlika oraz Szymona Stanisławskiego.

A o tym, że trzecie miejsce zielono-czarnych w lidze nie była dziełem przypadku przekonali się tydzień później piłkarze Wiślan Jaśkowice. Piłkarze Łukasza Skrzyńskiego już po niespełna 120 sekundach gry przegrywali po debiutanckim golu Jakuba Głaza a w drugiej części zwycięstwo Staru przypieczętowali Adrian Szynka (a jakże! z rzutu karnego) oraz Szymon Stanisławski, który na trafienie czekał od listopadowego dubletu w Tarnowie. 

Siedem dni później passa czterech zwycięstw została przerwana przez piłkarzy Garbarni Kraków. Brązowi, zrewanżowali się za jesienną porażkę 0:3 w Ożarowie, wygrywając przed własną publicznością w takim samym stosunku. 

Porażka Staru, choć poniesiona w stylu dalekim od tego do którego zielono-czarni przyzwyczaili swoich kibiców, nie zapowiadała zmian jakie kilka dni później miały nadejść w klubie ze Szkolnej 14. 

Cztery dni po porażce na Rydlówce zielono-czarnych czekała pucharowa potyczka z czwartoligowym Alitem Ożarów. Tuż przed meczem w sieci pojawiła się sensacyjna informacja o rezygnacji trenera Staru Tadeusza Krawca z pełnionej przez niego funkcji. Trenera Krawca nie oglądaliśmy więc już na ławce Staru w tym meczu - poczynaniami jedenastki z Grodu Stara kierował zza linii bocznej duet Artur Mikos - Jerzy Wołczyński. Bez zmian było za to na murawie - tu decydujący głos należał po raz kolejny do Adriana Szynki, który ładnym strzałem zza pola karnego dał zielono-czarnym skromne ale zasłużone zwycięstwo 1:0. 

Chwilowy okres bezkrólewia przyniósł efekt w postaci remisu 1:1 z Chełmianką Chełm. Remis z solidnym zespołem Grzegorza Bonina byłby przez wielu brany w ciemno ale okoliczności w jakich Star wywalczył remis sprawiały, że wynik ten traktowano bardziej jako stratę punktów. Zielono-czarni, przez ponad 30 minut grający w przewadze dwóch graczy, dopiero w 89 minucie za sprawą Szymona Stanisławskiego doprowadzili do remisu, wcześniej bezsilnie bijąc głową w mur stworzony z piłkarzy Chełmianki. Oprócz dwóch punktów starachowiczanie stracili jeszcze Włodzimierza Putona, który z powodu kontuzji jeszcze przed przerwą musiał opuścić boisko, dołączając do grona kontuzjowanych Michała Wcisły i Przemysława Śliwińskiego.

Nieoczekiwana rezygnacja trenera Krawca w trakcie sezonu wymusiła na działaczach klubu ze Szkolnej 14 rozpoczęcie szybkich poszukiwań następcy ostrowieckiego szkoleniowca. Rolę strażaka (choć ogień nie wyszedł poza ławkę szkoleniową) powierzono znanemu i cenionemu na rynku trenerowi Przemysławowi Cecherzowi

Byłego trenera m.in. Wieczystej Kraków i Widzewa Łódź wrzucono od razu na głęboką wodę - jego debiut przypadł na wyjazdowe spotkanie z depczącą po piętach piłkarzy Staru Avią Świdnik

W ciepłe sobotnie popołudnie 27 kwietnia przy ulicy Sportowej 2 w Świdniku bramek jednak nie oglądaliśmy - remis 0:0 pozwolił gościom zachować trzecie miejsce, z jednopunktową przewagą nad żółto-niebieskimi. 

Sytuacja Staru w tabeli stała się więc dość stabilna, w przeciwieństwie do sytuacji kadrowej. Trener Cecherz co mecz musiał zmagać się z kolejnymi brakami kadrowymi - do nieobecnych w ostatnim czasie Śliwińskiego, Putona i Wcisły przed meczem z KS Wiązownica dołączył Paweł Lipiec

W dniu 293 rocznicy uchwalenia Konstytucji 3 Maja w bramce Staru oglądaliśmy więc Oskara Natorskiego. I choć nazwisko inne niż to do którego przywykliśmy to finalny efekt był taki jak zawsze. Zielono-czarni po raz kolejny zagrali na zero z tyłu a że samobójczym strzałem już na początku meczu wynik ustalił Kornel Kordas to walczący o utrzymanie piłkarze z Wiązownicy na Podkarpacie wracali bez punktów. 

Kolejnym testem dla piłkarzy Staru miała być wyprawa do Białej Podlaskiej. Był to pierwszy z sześciu meczów jaki w ciągu zaledwie 16 dni mieli rozegrać piłkarze Przemysława Cecherza. Piłkarski maraton rozpoczęli jednak z wysokiego C - w świetle jupiterów i wypełnionych po brzegi trybunach bialskiego stadionu pokonali oni Podlasie 3:0, po golach Jakuba Głaza, Przemysława Śliwińskiego i jednym samobójczym. W końcówce meczu żółtą kartką ukarany został kapitan zielono-czarnych Mateusz Jagiełło, którego w konsekwencji czekała przymusowa pauza za kartki w kolejnym spotkaniu.

A po wyprawie do Białej Podlaskiej starachowiczanie długo nie musieli czekać na następne wyzwanie. W środę 15 maja do Ożarowa zawitali żegnający się powoli z trzecioligowymi boiskami piłkarze Orląt Radzyń Podlaski. W meczu o życie dla gości walki nie brakowało – prowadzący spotkanie sędzia Piotr Chojnacki pokazał w sumie 9 kartek, w tym dwie czerwone, dwukrotnie też interweniować musiało pogotowie ratunkowe. Jedną z czerwonych kartek już w pierwszej połowie obejrzał Oleksij Maydanewych – mimo niemal 70 minut gry w osłabieniu zielono-czarni pokazali charakter i po bramce Szymona Stanisławskiego pokonali Orlęta 1:0. Radość z trzech punktów zmąciły kolejne wymuszone absencje – w końcówce meczu dopiero co wprowadzony na boisko Konrad Handzlik po brutalnym wejściu jednego z rywali opuścił boisko na noszach a czerwona kartka Maydanewycha skutkowała trzema meczami zawieszenia bocznego obrońcy Staru.

Lista nieobecnych graczy rosła a zespół trenera Cecherza czekał dość gorący tydzień. Najpierw w sobotni wieczór, w świetle jupiterów, zielono-czarni zmierzyli się na wyjeździe z KSZO Ostrowiec Świętokrzyski. Prestiżowy pojedynek dwóch uznanych świętokrzyskich firm padł łupem gospodarzy, którzy po dwóch golach Dominika Pisarka wygrali 2:0. Oprawy tego meczu nie powstydziłyby się kluby z wyższych lig – oba zespoły dopingowane były przez całe spotkanie przez liczne grupy swoich kibiców a efektowne oprawy jeszcze długo po meczu były przedmiotem dyskusji w obu miastach.

Czasu na rozpamiętywanie porażki pierwszej (i jedynej) porażki pod wodzą trenera Cecherza nie było jednak zbyt wiele. Już trzy dni później starachowiczan czekał niezwykle ważny mecz z Naprzodem Jędrzejów. Stawką rywalizacji z liderem Klasy Okręgowej był awans do finału Okręgowego Pucharu Polski. Znów na trybunach głośny doping dla obu zespołów, znów niezłe piłkarskie widowisko – po końcowym gwizdku radość panowała w obozie przyjezdnych. Zielono-czarni pokonali Naprzód 3:1, swoje pierwsze trafienie w barwach Staru zanotował wówczas Mateusz Kawecki, kolejną bramkę zapisał na swoje konto Adrian Szynka a w drugiej części rywala dobił Przemysław Śliwiński.

O zwalnianiu tempa przez starachowiczan nie było jednak mowy. Opromienionych awansem do finału OPP graczy Staru już w sobotę czekał kolejny mecz z zespołem walczącym o życie. Do Ożarowa zawitała balansująca na granicy strefy spadkowej drużyna Unii Tarnów. Trener Cecherz, zmuszony brakami kadrowymi, musiał nieco eksperymentować – duet stoperów tworzyli Jagiełło i Mateusz Zając a Krystian Bracik wcielił się w rolę bocznego obrońcy. Eksperyment w pierwszej części zaskoczył chyba nawet piłkarzy Staru bo do przerwy po słabej grze przegrywali oni 0:2. W drugiej połowie oglądaliśmy już zupełnie inny mecz – na przestrzeni 5 minut gospodarze za sprawą Szymona Stanisławskiego i Przemysława Śliwińskiego doprowadził do wyrównania a tuż przed końcem meczu napierający gospodarze zdobyli upragnione prowadzenie. Gola na wagę trzech punktów zdobył wychowanek Staru Filip Hryniewicz, który po kilkuminutowym pobycie na boisku popisał się fantastycznym strzałem zza pola karnego, dając swojej drużynie prowadzenie 3:2.

1 czerwca a więc w Dniu Dziecka, po kapitalnym boju KS Wiązownica pokonała na własnym terenie Avię Świdnik 3:2. Wynik meczu w Wiązownicy, rozgrywanego kilka godzin przed meczem Staru z Wisłoką Dębica sprawił, że ewentualne zwycięstwo starachowiczan w Dębicy rozstrzygnęłoby kwestię trzeciego miejsca na koniec sezonu. Wisłoka, notująca serię czterech kolejnych wygranych, tanio skóry nie zamierzała sprzedać – koniec końców ze zwycięstwa cieszyli się zielono-czarni a zwycięskiego gola tuż przed zejściem do szatni strzelił Mateusz Kawecki.

Wygrana w Dębicy, przy wspomnianej porażce Avii, zamknęła sprawę trzeciej lokaty. Do kończącego rozgrywki III ligi grupy IV meczu ze zwycięzcą ligi Wieczystą Kraków zielono-czarni mogli więc przystąpić bez większej presji. Mimo to zakończenie sezonu ligowego wypadło bardzo dobrze. Grająca w mocno eksperymentalnym składzie Wieczysta przez długi czas nie miała nic do powiedzenia – na bramki Sławomira Dudy i Adriana Szynki dopiero w doliczonym czasie gry odpowiedział Oliwier Skoczeń. Mimo sporej nieskuteczności gospodarzy to oni po końcowym gwizdku arbitra cieszyli się z zasłużonego zwycięstwa 2:1.


Zakończenie sezonu ligowego nie oznaczało jednak pożegnania z kibicami. Przed zespołem Staru było jeszcze jedno, najważniejsze wyzwanie w sezonie. Na kieleckiej Suzuki Arenie, w finale Okręgowego Pucharu Polski, zielono-czarni mieli zmierzyć się z ligowym rywalem Czarnymi Połaniec.

Górnik Zabrze, Warta Poznań, Wisła Kraków, Korona Kielce – zespoły tej klasy odwiedzały w ostatnich latach miasta zdobywców Świętokrzyskiego Pucharu Polski już w ramach centralnych rozgrywek Fortuna Pucharu Polski. Stawką kieleckiego finału było, oprócz trofeum i gratyfikacji finansowych, również prawo gry w Fortuna Pucharze Polski w sezonie 2024/25. Stawka spotkania była więc ogromna, początek należał jednak do starachowiczan. Dość szybko wynik otworzył Adrian Szynka, druga część gry przyniosła jednak odwrót sytuacji o 180 stopni. Najpierw pechowo Pawła Lipca pokonał Szymon Stanisławski a po nieco ponad godzinie gry prowadzenie Czarnym dał Krystian Kardyś.

Starachowiczanie ambitnie walczyli do końca i ich upór przyniósł efekt w samej końcówce meczu. W 90 minucie gry piłka nieco szczęśliwie trafiła do Piotra Mikosa, a młody skrzydłowy Staru pokazał to za czym kibice w jego wykonaniu tęsknili od czasu feralnej, jesiennej kontuzji i dał upragnione wyrównanie. Rozstrzygnięcia nie przyniosła jednak dogrywka i o tym kto wzniesie najcenniejsze trofeum w świętokrzyskim futbolu decydować musiały rzuty karne. A te (choć mówi się, że są loterią) lepiej wykonywali piłkarze Przemysława Cecherza. Mateusz Jagiełło, Krystian Bracik, Maciej Styczyński, Mateusz Kawecki oraz Kacper Ambrozik byli bezbłędni z jedenastu metrów a dzięki niecelnemu strzałowi Konrada Gucy Star mógł cieszyć się z wygrania OPP.



Kurz po sezonie 2023/24 powoli opada – za chwilę czekają nas nowe emocje, w jeszcze bardziej wyrównanej trzeciej lidze a także w Fortuna Pucharze Polski. Powtórzyć tak udany sezon będzie bardzo trudno – zdobycie miejsca na podium w roli beniaminka to sukces który w ostatniej dekadzie potrafiła osiągnąć tylko Wieczysta Kraków. Zdobycie pierwszego od blisko 40 lat Pucharu Polski to wisienka na starachowickim torcie. Sukcesy te udało się osiągnąć pomimo zawirowań w trakcie sezonu, jak i gry poza Starachowicami przez cały sezon. Dziś nie pozostaje nic innego jak czekać na STARt kolejnego i życzyć sobie równie udanych rozgrywek!

Komentarze

Popularne posty z tego bloga

Na finiszu przygotowań. Wywiad z trenerem Tadeuszem Krawcem.

Czy w Starze trzeba bić na alarm?

Derby bez rozstrzygnięcia